Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Lotnisko pod Aleksandrowem
#16
Dzięki. Nie wiedziałem o tym. Za moich czasów ( 1979/80 ) ten pas W - E był chyba betonowy i w bardzo kiepskim stanie. Hangaru nie pamiętam. Stację Meteo tak.
Odpowiedz
#17
"Nasze" lotnisko jest jednym z większych w kraju. W latach 60 w razie W miało przyjąć wraz z Powidzem, radzieckie pułki bombowe z bombami A - prawdopodobnie Tu-16 i M-4.
Odkąd w 1971 rozwiązali 13 PLM era odrzutowców w Leźnicy (na razie) minęła. Wiem że w latach 80tych w trakcie remontu lotniska w Łasku 10 PLM przebazowany był tymczasowo pod Łęczycę.
"Bóg walczy po tej stronie, która ma lepszą artylerię" - Napoleon Bonaparte
Scale Model Warehouse Poland smwarehouse.pl
Odpowiedz
#18
Przepraszam za mały odskok od tematu jakim jest lotnisko w Aleksandrowie. Już się poprawiam.
Cały czas nie dawało mi spokoju stwierdzenie , że w czasie II wojny był obowiązek budowy lotniska na lotnisku. Ludzie wynajmowani byli z furmankami.
I dziś po wielokrotnych próbach ze zdjęciem, ( kontrast, jasność, filtry i wszystko co możliwe w Adobe ) zwróciłem uwagę na kilka elementów: dziwne "rogaliki" to przecież stanowiska ogniowe p-lot, ślady prowadzonych wykopów i najważniejsze zamaskowany, ale widoczny samolot. Reasumując. W Aleksandrowie Łódzkim były dwa lotniska. Jedno cywilne dla małych samolotów i drugie na powszechnie znanym lotnisku. Jako pas startowy była wykorzystywana droga dojazdowa. Niestety nie widzę tego słynnego budynku kapitanatu. Natomiast są zbiorniki wodne p-poż i ukryta infrastruktura. Tylko dlaczego moja piszczałka tam milczy. Nic. Zupełna pustynia.
Dla porównania dołączyłem zdjęcia lotnicze z 1979r. Dają pogląd co się zmieniło przez 34 lata.
Pierwsze zdjęcie - widok na lotnisko w 1944r
Drugie zdjęcoe widok na lotnisko w 1979r
Trzecie zdjęcie zbliżenie budynku kapitanatu i samolotu w 1979r
Czawarte zdjęcie samolot w 1944r


Załączone pliki Miniatury
               
Odpowiedz
#19
(09-02-2008, 16:57)gunship napisał(a): Zgadza się lotnisko było i chyba jako pole wzlotów funkcjonuje nadal (?). Na przełomie lat 50/60 było planem filmowym min. "Stawki..." jak i "Pancernych".
W raz z rozwojem ruchu lotniczego na Lublinku, a co za tym idzie podniesionymi wymogami bezpieczeństwa, planowano przesiedli Aeroklub Łódzki właśnie z powrotem do Aleksandrowa.
Co z tego wyniknie - nie wiadomo. Czy ma ktoś informacje dotyczące genezy tego lotniska?

Małe poprawki. Film "Czterech pancernych i pies" kręcono pomiędzy 1966 i 1970 rokiem a "Stawkę większą niż życie" w latach 1967 - 1968. Według mnie w Aleksandrowie Łódzkim kręcono berlińskie odcinki "Pancernych". Czy "Stawkę" też, nie wiem.

Ale na lotnisku w Aleksandrowie Łódzkim nakręcono w 100% film "Ostatnie dni" (1969r.) będącym drugą częścią po filmie "Kierunek Berlin" (1968r.). Na lotnisku była wybudowana makieta Berlina. Cała długa ulica wprost dochodząca do Bramy Brandenburskiej. Po obu stronach ulicy stały fasady domów a w niektórych były również częściowo wybudowane wnętrza. Brama Brandenburska i plac przed nią były imponujące. Oczywiście wystrój był jak po walkach z użyciem sprzętu ciężkiego czyli zburzone mury, nadpalone budynki, powybijane szyby. W budynkach meble i wystrój. Na ulicy porozrzucane sprzęty, cegły ...

Byłem tam osobiście i chodziłem po wszystkich miejscach napawając się realizmem i niezwykłym odtworzeniem detali. Wtedy nie było komputerów, wszystkie elementy wystroju trzeba było wykonać ręcznie i je umieścić na planie filmowym. Dlatego odnajdywałem miejsca poszczególnych scen, choćby wnętrze budynku, w którym działo było wciągane po schodach przez żołnierzy do pokoju na piętrze, itd.

Jeżeli obejrzycie film to zobaczycie wybudowaną makietę Berlina, która powstała na lotnisku w Aleksandrowie Łódzkim. Z dat wynika, że stała ona na lotnisku w latach 1969 - 1970.
Odpowiedz
#20
   
Moja ostatnia wizyta na lotnisku w Aleksandrowie Łódzkim odbyła się dokładnie w sobotę 01.03.1986r.

Sobota, południe, na dworze mróz minus 20 stopni, siedzę z rodzinką w ciepłym mieszkaniu a tu dzwonek do drzwi. Otwieram, człowieczek podaje mi kopertę, mówi "sygnał", każe pokwitować i znika. Otwieram a tu rozkaz natychmiastowego udania się do miejsca zbiórki na parkingu prze dworcu Łódź Żabieniec. Ponieważ zawsze, w takich przypadkach "listonosz" musiał napisać godzinę oddania rozkazu, zjadłem coś i na zbiórkę.

Na parkingu było kilku wojskowych, cały czas schodzili się ludzie i stało dużo autobusów komunikacji miejskiej. Kazali wsiadać do autobusów, a gdy się zapełnił, odjeżdżał na lotnisko w Aleksandrowie Łódzkim. Na lotnisku każdy dostawał przydział i wsiadał, żeby zmylić Bundeswehr'ę, do innego autobusu. Mój autobus pojechał do jakiejś szkoły. Szyby były zamarźnięte więc nie mam pojęcia gdzie to było. W szkole wszystkich nas posadzili w klasie szkolnej i siedzieliśmy tam około 5 godzin w ławeczkach kompletnie nic nie robiąc i bez jakiejkolwiek informacji.

W pewnym momencie przywieźli mundury, przebraliśmy się i zabrali nasze ciuchy w workach. Wtedy zapakowali nas do autobusu i pojechaliśmy przez las do jakiegoś POM'u. Była północ, minus 25 stopni, kilkuset chłopa w kolejce po broń (stwierdziłem, że nie zgłupiałem jeszcze i nie biorę broni) do tego każda musiała być wpisana do książeczki wojskowej. Pobrałem materac i wyposażenie. Około godziny 2 rano w niedzielę pada rozkaz - wojsko idzie spać. Miejscem spania były wielkie hale garażowe, z których wyprowadzono maszyny rolnicze. Hala z betonową podłogą i wielkimi drzwiami na kombajny. Wewnątrz temperatura minus 25 stopni. ułożyliśmy materace na podłodze i, w pełnych ciuchach, kładliśmy się po dwóch okrywając się wtedy dwoma kocami. O godzinie 6 rano pobudka. Ustawili nas w formacji do odprawy pułku. Staliśmy pół godziny aż przyjechał samochód z generałami, popatrzyli, dowódca całego zbiegowiska krzyknął "czołem żołnierze" i pojechali.

Zaczęło się zdawanie pobranego sprzętu i broni. I tu wygrałem. Sprzęt zdawało się w miarę szybko a do zdawania broni ustawiła się długa kolejka (cały pułk) na wiele godzin, bo przecież broń i wykreślenie z książeczki wojskowej. A ja wskoczyłem do jednego z pierwszych autobusów, który zawiózł nas do jednostki przy ul. 6 Sierpnia 92 w Łodzi. Tam mieściły się wtedy oddziały pierwszorzutowe garnizonu i tam znalazły się nasze ciuchy. Przebranko, wpis do książeczki i biegiem do domu do wanny pełnej gorącej wody. Sama radość! Szczególnie gdy, leżąc w wannie, pomyślałem o tych co stoją jeszcze na mrozie zdając broń!

Na zdjęciu: parking przed dworcem Łódź Żabieniec w 1986r.
Odpowiedz
#21
Dobra historia do felietonu
Jak by nie było jest bardzo miło.............
Odpowiedz
#22
(17-01-2018, 19:57)limp83 napisał(a): Dobra historia do felietonu

Mam lepsze lub równie dobre Big Grin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości