Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Historia Grotnik
#1
Cześć,


Trzymajcie historię Grotnik, którą dostałem od jednego z mieszkańców kilkanaście lat temu. Jeżeli już było to sorry. 
.pdf   Henryk Gałązka Grotniki wczoraj i dziś.pdf (Rozmiar: 11.15 MB / Pobrań: 18)
Odpowiedz
#2
A co masz wspólnego z Grotnikami? Wychowywałem się tam a moi rodzice mieszkają nadal. Smile
Opowieści Pana Henryka to tak trochę trzeba brać z przymrużeniem oka Smile
"Bóg walczy po tej stronie, która ma lepszą artylerię" - Napoleon Bonaparte
Scale Model Warehouse Poland smwarehouse.pl
Odpowiedz
#3
Moja mama pochodzi z Grotnik. Każde wakacje tam spędzałem Smile Teraz tam do siostry często jeżdżę.
Odpowiedz
#4
Pan Henryk jest rewelacyjny pisząc o Grotnikach. Musiał włożyć w swoje dzieło bardzo dużo pracy.
Dziękuję Panie Henryku!

Ale chciałbym coś dodać na temat terenu zwanego ośrodkiem kolonijnym ZPB im. Marchlewskiego zwanym "Poltex" (dzisiaj Manufaktura). Otóż miałem okazję dokładnie obejrzeć cały teren wraz z budynkami w czasie likwidacji Poltex'u.

Teren jest (albo był) ogromny. Wejście znajdowało się naprzeciwko cmentarza. Przy bramie, tuż za nią znajdował się normalny miejski dwupiętrowy blok mieszkalny z dwoma klatkami schodowymi i kilkunastoma mieszkaniami. Coś mi tu zaczynało nie grać. Za blokiem, idąc w kierunku zabudowań "kolonijnych", po lewej stronie zobaczyłem pełnowymiarowe boisko piłkarskie wraz z bieżnią otoczone niskim wałem ziemnym. Kolejny znak zapytania. Musiałem iść dość daleko, żeby wejść w las i dopiero za nim zobaczyłem budynek "kolonijny". Ogromny obiekt wyglądający na dużo większy niż koszary na Westerplatte. W środku duże przestrzenie, parkiety, elegancki wystrój, ogromna stołówka, sale, pokoje ... i dużo dziwnych haseł na ścianach ... zupełnie nieprzystających do dzieci. Obiekt niewidoczny zza ogrodzenia, oddalony daleko od bloku, w którym mieszkała cały rok (!) obsługa, parkiety, które jednej zimy by nie wytrzymały, bo kto by ogrzewał tak ogromny obiekt poza sezonem letnim. Dalej za budynkiem wspaniały zalew typu rynnowego, kilkukrotnie większy jak znany nam na Lindzie w samych Grotnikach, tak schowany, że drzewa go zasłaniają.

Spytałem przewodnika o co tu chodzi bo nie wygląda mi to na teren kolonijny dla dzieci. Przewodnik potwierdził moje wątpliwości. Powiadomił mnie, że rzeczywiście tutaj latem, przez dwa miesiące w roku, były kolonie "Poltex'u" dla dzieci jako przykrywka. Ale przez pozostałe 10 miesięcy to był ośrodek szkolenia i wypoczynku służb specjalnych. Mięli doskonałe warunki, obsługa pomocnicza mieszkała w bloku oddalonym od luksusowego budynku zakwaterowania "szkolonych". A w zalewie było nurkowanie, pływanie i inne atrakcje.

Do dzisiaj nie rozumiem dlaczego tak wspaniały teren wraz z jego atrakcjami nie jest udostępniony dla ludzi. Pan Henryk pisze, że skończył się czas Grotnik. Uważam, że czas Grotnik zależy od działań władz Grotnik i od odkrycia tak fantastycznych miejsc i atrakcji, o których nie wiem, a podejrzewam, że jeszcze nie jedne się znajdują.
Odpowiedz
#5
(21-12-2017, 23:34)TT wz.33 napisał(a):
Cytat:Pan Henryk jest rewelacyjny pisząc o Grotnikach. Musiał włożyć w swoje dzieło bardzo dużo pracy.
Dziękuję Panie Henryku!

Pan Gałązka owszem dużo pisze i jako pasjonat-regionalista odkopał sporo ciekawych informacji o miejscowości ale pod względem faktów i dat, mówiąc lekko nie trzyma się wiele rzeczy kupy. Po prostu są to koncepcje i pewne teorie które pan Henryk uważa za pewnik.



Cytat:Teren jest (albo był) ogromny. Wejście znajdowało się naprzeciwko cmentarza. Przy bramie, tuż za nią znajdował się normalny miejski dwupiętrowy blok mieszkalny z dwoma klatkami schodowymi i kilkunastoma mieszkaniami. Coś mi tu zaczynało nie grać. Za blokiem, idąc w kierunku zabudowań "kolonijnych", po lewej stronie zobaczyłem pełnowymiarowe boisko piłkarskie wraz z bieżnią otoczone niskim wałem ziemnym. Kolejny znak zapytania. Musiałem iść dość daleko, żeby wejść w las i dopiero za nim zobaczyłem budynek "kolonijny". Ogromny obiekt wyglądający na dużo większy niż koszary na Westerplatte. W środku duże przestrzenie, parkiety, elegancki wystrój, ogromna stołówka, sale, pokoje ... i dużo dziwnych haseł na ścianach ... zupełnie nieprzystających do dzieci. Obiekt niewidoczny zza ogrodzenia, oddalony daleko od bloku, w którym mieszkała cały rok (!) obsługa, parkiety, które jednej zimy by nie wytrzymały, bo kto by ogrzewał tak ogromny obiekt poza sezonem letnim. Dalej za budynkiem wspaniały zalew typu rynnowego, kilkukrotnie większy jak znany nam na Lindzie w samych Grotnikach, tak schowany, że drzewa go zasłaniają.

Teren po koloniach "Marchlewskiego" jest ogromny i z tego co kojarzę w latach 60 tych był jednym z największych i najnowocześniejszych ośrodków kolonijnych w kraju. Owszem obiekty mieszkalne były typu koszarowego i pewnie w czasie "W" miały pełnić taką funkcję ale nie były niczym nadzwyczajnym. Zapewne były/są jeszcze dziesiątki albo setki takich bloków w Polsce. Byłem w tych obiektach kilkukrotnie i żadnych tajemniczych i fantastycznych rzeczy tam się nie dopatrzyłem... no ale może źle patrzyłem albo mam kiepską wyobraźnię... Co do zalewu to jest to sztuczne kąpielisko spiętrzone zaporą ze śluzą ale rozmiarami mniejsze niż główne kąpielisko nad Lindą przy ul. Brzozowej.    
[quote pid='39282' dateline='1513892088']
Cytat:Spytałem przewodnika o co tu chodzi bo nie wygląda mi to na teren kolonijny dla dzieci. Przewodnik potwierdził moje wątpliwości. Powiadomił mnie, że rzeczywiście tutaj latem, przez dwa miesiące w roku, były kolonie "Poltex'u" dla dzieci jako przykrywka. Ale przez pozostałe 10 miesięcy to był ośrodek szkolenia i wypoczynku służb specjalnych. Mięli doskonałe warunki, obsługa pomocnicza mieszkała w bloku oddalonym od luksusowego budynku zakwaterowania "szkolonych". A w zalewie było nurkowanie, pływanie i inne atrakcje.

Pierwsze słyszę aby ten obiekt był wykorzystywany jako ośrodek szkolenia i wypoczynku jakichkolwiek służb :Smile tym bardziej specjalnych. Bywałem tam dosyć często, zarówno w "sezonie" i poza sezonem, podobnie jak moi rodzice i dziadkowie i nikt żadnych "podejrzanych" służb nie widział. To jest mała miejscowość więc szybko ktoś by zauważył jakichś dziwnych ludzi kręcących się po ternie lub okolicy.
Owszem w Grotnikach przy ul. Lipowej od bodajże 1966 roku funkcjonował ośrodek wypoczynkowy MSW/MSWiA zwany potocznie "milicyjnym" lub "policyjnym" w którym odbywały się zgrupowania jednostek MSW ale głównie po sezonie wakacyjnym. Latem ośrodek ze względu na posiadanie basenu był oblegany przez ludzi. 
Podobny obiekt funkcjonował w podstrykowskiej Cesarce.  
Z całym szacunkiem ale historia trochę jak z powieści Toma Clancy'ego.


Cytat:Do dzisiaj nie rozumiem dlaczego tak wspaniały teren wraz z jego atrakcjami nie jest udostępniony dla ludzi. Pan Henryk pisze, że skończył się czas Grotnik. Uważam, że czas Grotnik zależy od działań władz Grotnik i od odkrycia tak fantastycznych miejsc i atrakcji, o których nie wiem, a podejrzewam, że jeszcze nie jedne się znajdują.

Teren kilka lat temu został wykupiony przez firmę PROMETEON która tworzy tam osiedle mieszkaniowe wykorzystując także pozostałą po ośrodku kolonijnym infrastrukturę.
Czas Grotnik jeszcze się nie skończył. Grotniki zmieniły swój charakter. Z miejscowości wypoczynkowej stały się sypialnym osiedlem aglomeracji łódzkiej...
[/quote]
"Bóg walczy po tej stronie, która ma lepszą artylerię" - Napoleon Bonaparte
Scale Model Warehouse Poland smwarehouse.pl
Odpowiedz
#6
(29-12-2017, 01:56)gunship napisał(a): [quote pid='39282' dateline='1513892088']
Cytat:Spytałem przewodnika o co tu chodzi bo nie wygląda mi to na teren kolonijny dla dzieci. Przewodnik potwierdził moje wątpliwości. Powiadomił mnie, że rzeczywiście tutaj latem, przez dwa miesiące w roku, były kolonie "Poltex'u" dla dzieci jako przykrywka. Ale przez pozostałe 10 miesięcy to był ośrodek szkolenia i wypoczynku służb specjalnych. Mięli doskonałe warunki, obsługa pomocnicza mieszkała w bloku oddalonym od luksusowego budynku zakwaterowania "szkolonych". A w zalewie było nurkowanie, pływanie i inne atrakcje.

Pierwsze słyszę aby ten obiekt był wykorzystywany jako ośrodek szkolenia i wypoczynku jakichkolwiek służb :Smile tym bardziej specjalnych. Bywałem tam dosyć często, zarówno w "sezonie" i poza sezonem, podobnie jak moi rodzice i dziadkowie i nikt żadnych "podejrzanych" służb nie widział. To jest mała miejscowość więc szybko ktoś by zauważył jakichś dziwnych ludzi kręcących się po ternie lub okolicy.
Owszem w Grotnikach przy ul. Lipowej od bodajże 1966 roku funkcjonował ośrodek wypoczynkowy MSW/MSWiA zwany potocznie "milicyjnym" lub "policyjnym" w którym odbywały się zgrupowania jednostek MSW ale głównie po sezonie wakacyjnym. Latem ośrodek ze względu na posiadanie basenu był oblegany przez ludzi. 
Podobny obiekt funkcjonował w podstrykowskiej Cesarce.  
Z całym szacunkiem ale historia trochę jak z powieści Toma Clancy'ego.

[/quote]

Na terenie dawnych kolonii Poltex'u byłem około 25 lat temu, w czasie gdy Mieczysław Michalski starał się, mimo fatalnej koniunktury i warunków, utrzymać fabrykę sprzedając wszystkie obiekty poza tymi między Ogrodową a Drewnowską w Łodzi. Wizyta moja była związana ze zleceniem, które dostałem od inwestora chcącego kupić i zagospodarować teren kolonii. Po mojej kompleksowej analizie mój zleceniodawca nie zdecydował się na zakup, ponieważ przekraczało to jego możliwości. Dlatego dzisiaj mogę słabo pamiętać niektóre relacje jak choćby wielkość zalewu na terenie kolonii.

Natomiast moja wiedza odnośnie przeznaczenia tego obiektu dla służb specjalnych pochodzi od mojego przewodnika, który pracował tam wiele lat. Mogłem pomylić ilość miesięcy w roku, w których użytkował obiekt Poltex ale kto użytkował, jak twierdził mój przewodnik, doskonale pamiętam. Fakt, że nikt nie zauważył "jakichś dziwnych ludzi kręcących się po ternie lub okolicy" uznaję za potwierdzenie możliwości, że mogła tam być utajniona baza służb. Z relacji mojego informatora wynikało, że obiekt w okresie użytkowania przez służby był zamknięty i nikt poza niego nie wychodził. A tak w ogóle to po co mięliby wychodzić skoro na miejscu było WSZYSTKO czyli 100 razy więcej i lepiej niż poza płotem. Za płotem w Grotnikach były puste sklepy i ludzie wiążący koniec z końcem. Do tego z zewnątrz nic nie widać co się dzieje w głębi terenu, budynku, zalewu, ... I jeszcze jedno co opisałem wcześniej. Piękne parkiety nie wytrzymałyby jednej zimy bez stałego ogrzewania tego ogromnego budynku. Do tego kto postawiłby całoroczny blok dla kilkunastu kompletnych rodzin, które miały tam normalnie żyć na stałe skoro obiekt użytkowany byłby tylko kilka miesięcy w roku. Tu się mieszczą dwa fakty: chodziło o obsługę przez cały okrągły rok i chodziło o stałą, niezmienną (sprawdzoną) obsługę a nie zatrudnianie co roku nowych ludzi dorywczo na pojedyncze miesiące. Kończąc nie mam dowodu, prócz relacji, że tak było jak opisałem, ale może ktoś ma jakąś informację lub znajdzie coś na ten temat. Myślę, że niektóre fakty tworzą wątpliwości przed kategorycznym odrzuceniem tezy o służbach specjalnych.

Proszę pamiętać, że prawie we wszystkich łódzkich fabrykach, szczególnie produkujących maszyny, urządzenia lub oprzyrządowanie, 50% - 70% produkcji było przeznaczone, pod przykrywką, wyłącznie dla wojska. Sposób utrzymania tajemnicy wojskowej był w komunistycznych czasach priorytetem a ochrona prawna osób wyłącznie podejrzanych o jej łamanie (pomijając tych którym to udowodniono) nie istniało.

A co do basenu w ośrodku milicyjnym to czasem udało mi się tam pokąpać. Gdy nie było wielu chętnych do kąpieli to udawało się czasem uprosić bramkarzy o wpuszczenie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości